O nas

Pierwszy

Niedziela ósma rano, siedzę w dresie, na kanapie pod którą buszują króliki, usmarkana jestem strasznie. Jest półmrok, roleta jeszcze zasunięta ale podniesienie jej niewiele światła wniesie do naszego sypialnio-salonu. Jedyne okno znajduje się na wysokości głowy, z idealnym widokiem na nogi właścicieli domu gdy wracają z pracy czy z zakupów. Właściciel Vegard, zwany przez nas Ragnarem bo ma brodę jak ten Ragnar z “Wikingów”, lubi sobie pojeździć na rowerze i dba o swój sprzęt bardzo, dlatego mycie go za pomocą karszera tuż przy naszym małym salono-sypialnio-okienku nie jest niczym nadzwyczajnym. Po jakimś czasie przestaliśmy podskakiwać na dźwięk odpalanej myjki. Żona Ragnara, Trine, lubi siedzieć samotnie przy stole w salonie i zajadać paluszki i chodzić w butach na obcasach po swojej drewnianej podłodze. Nie żeby mnie te paluszki czy stan jej nowej, drogiej podłogi obchodziły, ale jak idę do mojego “nie mojego bo wynajmowanego od nich” hybla to mijam okna ich kuchni i salonu i widzę czasem Trine jedzącą te cholerne paluszki, a obcasy zwyczajnie słyszę u siebie na dole, w tym naszym “nie naszym bo wynajmowanym” hyblu. Hybel to taka urocza norweska nazwa piwnicy zaadaptowanej na mieszkanie. Tak, mieszkamy w piwnicy, w piwnicy w Oslo, ja czyli Magdalena, Adam czyli Adam, zwany również Adaśko, Luby lub Pańcio i nasze dwa króliki: Duziak zwany Bezimiennym (lub też pieszczotliwie nazywany przez Adama Niedojdą xD) i Chrupek zwany Klemensem.

A teraz dla wyjaśnienia o nazwie będzie, bo co to jest storklem. Po pierwsze prowadziłam już kiedyś bloga o tej nazwie i wtedy wymyśliłam to sobie tak: Stor to po norwesku duży a klem to uścisk, przytulenie, takie jakby nasze “ściskam mocno” choć poprawności językowej gwarantować nie będę bo przecież to nie o poprawność chodziło a o to, że tak to sobie po prostu wymyśliłam. Ale jestem taką gebą, że do starego bloga długo nie zaglądałam a teraz nie potrafię się ponownie zalogować, lajf. A zresztą, formuła “jak najlepiej zrobić coś tam”, “10 sposobów na pokochanie jesieni (której osobiście nie kocham i nawet milion sposobów nie sprawi, że pokocham)” itd jakoś przestała mi pasować. Dlatego powstało to miejsce, moje miejsce, miejsce, w którym będę pisać w taki sposób w jaki tylko mam ochotę, bez myśli o gromadzeniu wielkiej publiczności i lajków. Nie no pewnie, lajki fajna sprawa, jak cię ktoś czyta to też fajnie, ale bez spiny, przecież w piwnicy mieszkam, Klemens właśnie skacze po naszym łóżku i próbuje do Chin się dokopać, a Duziak zjada kanapę od spodu chrupiąc przy tym tak, że mi żyłka skacze- przy takich okolicznościach powstawania bloga nie liczę na wielką popularność, serio. Także Storklem powraca ale teraz w innym znaczeniu, nazwy nie tłumaczę jako “ściskam mocno” bo ja przecież nikogo ściskać nie zamierzam. Tym razem nazwa pochodzi z…kart weterynaryjnych Duziaka i Klemensa, których kilka miesięcy temu poddawałam kastracji. Czy to nie słodkie? Duziak miał w karcie wpisane imię Stor (Duży) a nasz Chrupek-Klemens miał wpisane Klemens (bo jak przetłumaczyć Chrupka? Że niby Chips? Chrupek nie chciałby być czipsem przecież) TADAM! Stor i Klemens, Stor-Klem, Storklem (czyt. sturklem) Czaicie? Jestem genialna! A najlepsze jest to że nazewnictwo i bloga i chłopaków było totalnie przypadkowe i nieprzemyślane (na co może wskazywać ich dziwaczność xD) I tym samym nie spędziłam przy “wybierz nazwę bloga” 2 miesięcy a 2 minuty:) Mogłam oczywiście zatytułować bloga swoim imieniem i nazwiskiem ale jak ktoś nazywa się Baran to niekoniecznie chce aby nazwisko widniało w tytule.

Ok, łamiąc podstawową zasadę popularności blogów czyli “pierwszy wpis niech będzie krótki i na temat” kończę to moje intro bez ładu i składu bo choróbsko przejmuje nade mną kontrolę a Klemens wykorzystał moje skupienie na pisaniu i zdążył wygryźć kolejną dziurę w prześcieradle. No serio, nie dość, że mieszkamy w piwnicy to jeszcze mamy pościel powygryzaną jak przez szczury.

A o czym będzie dalej? O królikach, może nareszcie zmobilizuję się do robienia im ładniejszych zdjęć a nie telefonem na szybko…o życiu też będzie, ale nie takim “normalnym” bo w NOR-WE-GII, a przecież nie każdy mieszka w Norwegii a tym bardziej w piwnicy więc wooow:) I o niejedzeniu mięsa też będzie bo to dla mnie temat ważny, praktycznie tak ważny jak zaśmiecanie swoim jestestwem planety, więc o tym co robię aby tego nie robić też będzie. Do tego próbuję czasem coś ugotować ale spokojnie, nie szykuję ebuka…A i dom budujemy, tego też tu będzie pełno bo nie co dzień buduje się dom więc temat dla mnie z tych WAŻNYCH jest. I jak mnie ktoś/coś wkurzy to też się tutaj pożalę i żółci trochę wypluję coby ludziom żalenia się w “realu” oszczędzić.

Jestem Magda, mam 31 lat a to był mój króciutki wstęp:)

Duziak 🙂
Klemens vel Chrupek 🙂
Klem, klem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *