zwykłe życie

Blog = pamiętnik?

Długo myślałam nad tym jak ma wglądać ten blog.
Chciałam aby powstało coś idealnego, z pięknymi zdjęciami i dopracowanym tekstem…czyli taki blog…jaki sama ominęłabym szerokim łukiem…Bo ja ogólnie nie czytam blogów! A dlaczego?


Kiedy ja wkroczyłam do blogosfery pisało się inaczej. Blogi były swego rodzaju pamiętnikami. Tak wiem, to była era dinozaurów- ok 13-14 lat temu, ale tak właśnie się pisało. Nie było “10 rad na pokochanie jesieni”, “5 sposobów na układanie skarpetek”, czy “Jak zmotywować się do ruszenia dupy z kanapy”. Ja zerkam na takie tytuły, przelatuję wzrokiem tekst i myślę sobie, że coś ze mną musi być nie tak, skoro wszyscy mają takie poukładane życie, dają rady jak być idealnym, jak pokochać siebie, jak poukładać wszystko w życiu, w mieszkaniu, w głowie i jak przy tym nie zwariować, a ja mam w głowie…jakieś kupy same. Nie mam poukładanego życia, marnuję dużo czasu, odkładam rzeczy i życie na później, a jak jestem padnięta po pracy to mam ochotę popisać sobie o tym, że jestem padnięta po pracy a nie o tym jak zorganizować się na milion sposobów. I kurde no, bardzo chętnie poczytałabym, że ktoś też tak ma, że nie tylko ja spędzam bezproduktywnie wieczór patrząc w telefon na pinteresta albo instagrama (co mi przecież wielką przyjemność sprawia więc czemu każdy grzmi, że to takie złe jest?), że nie tylko ja nie wykonałam planu dnia, podjadałam czekoladę i znowu odłożyłam naukę norweskiego na następny dzień. Chciałabym móc poczytać o codziennych zwykłych radościach ludzi, którzy się pokazują a nie ukrywają za pięknymi, często wyretuszowanymi zdjęciami rzeczy, miejsc, zakupów.
Chciałabym zobaczyć nie tylko fajne, artystyczne fotki ale i spontaniczne ujęcia, zagracony stół i okruszki, które są okruszkami, a nie specjalnie wysypanymi nasionami chia jako tło, które potem trzeba sprzątać klnąc, że dodatkowa robota i marnowanie ziarenek…

Pewnie, że ja tutaj nie będę pisać o wszystkim, nie będę zdradzać tajemnic swoich czy rodziny, pisać o kasie lub jej braku, problemach w związku, intymnych czy niektórych zdrowotnych. Ale jest sporo tematów, które ja opiszę, a ktoś powie, że jestem głupia, że o tym gadam bo powinnam to zachować dla siebie. Jeśli w ogóle ktoś tutaj zajrzy najpierw xD Ale jeśli nikt nie zajrzy to też nic się nie dzieje bo już sam fakt, że ja sobie wrócę za rok do tych wpisów i będę mogła porównać, październik 2019 z październikiem 2020 to już jest coś co sprawia, że chce mi się pisać, nawet bez widowni:)
Sama jestem ciekawa jak mi to wyjdzie:)
Tak więc Magdo z 2020 roku, dzisiaj, w 2019 roku, siedzisz w domu, popijasz niedobrego żywca i masz wyrzuty sumienia, że udałaś chorobę żeby nie iść na obiad do szefowej ale z drugiej strony to nie miałaś na to najmniejszej ochoty, a zwyczajnie odmówić nie mogłaś więc nie ma co robić sobie wyrzutów! Trzeba cieszyć się wolnym wieczorem a nie 🙂

Zacieram łapki:)


Klem, klem:)

Jeden Komentarz

  • Ola

    Ja już piszę dobre kilka lat blogo-pamiętnik. Powiem Ci bardzo fajnie jest wrócić nawet rok wstecz i poczytać jak było. Życzę wytrwałości w pisaniu, bo ja miałam właśnie z tym największy problem. Buziaki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *